dr nofrwlgftbyoltohmssdaflaldtnwtggtswlmmrfyeoocavtaktldltkgetndtwinedadcrqossf24
24
 

 
  NewsFAQE-Mail
   
RECENZJA KSIĄŻKI
 
  ON HER MAJESTY'S SECRET SERVICE //
W TAJNEJ SŁUŻBIE JEJ KRÓLEWSKIEJ MOŚCI
 
Tytuł:   On Her Majesty's Secret Service
(W Tajnej Służbie Jej Królewskiej Mości)
Autor:   Ian Fleming
Wydawca:   Jonathan Cape Ltd, 1963
Polski wydawca:   Przedsiębiorstwo Wydawnicze
„Rzeczpospolita” S.A., 2008
Przekład:   Robert Stiller

 


Operacja Piorun zniweczyła wprawdzie plany organizacji SPECTRE, związane z nikczemnym wykorzystaniem skradzionych bomb atomowych, jednak jej przywódca, Ernst Stavro Blofeld, pozostaje nieuchwytny. Bond, na wyraźny rozkaz M, ma skoncentrować się wyłącznie na wytropieniu zbrodniarza. Jednak po roku bezowocnych poszukiwań, kiedy to 007 musiał zajmować się pracą – jak sam uważał – detektywistyczną, uganiając się po całym świecie za złoczyńcą, który w jego opinii najpewniej nie żyje, odcisnął na nim swoje piętno. Rozczarowanie stopniowo zaczęło przeradzać się we frustrację. I to do tego stopnia, że Bond decyduje się na rezygnację ze służby w Secret Service.
Tymczasem jednak udaje się do Royale-les-Eaux, by w tamtejszym kasynie wykorzystać fakt zamknięcia sezonu, z którym zwykle wiążą się gry o wysokie stawki. Tamże spotyka niejaką Teresę di Vicenzo, z którą wdaje się w przelotny, jak się początkowo wydaje, romans. Przypadek ten sprawia, że Bond wpada na trop Blofelda, jednak pogoń za adwersarzem okupiona zostanie tragiczną ceną.

„W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” jest drugą częścią tryptyku często określanego jako „Trylogii Blofelda”, w której Bond mierzyć się musi ze złowieszczym przywódcą terrorystycznej organizacji SPECTRE. Uprzedzając fakty, powieścią tą Fleming osiągnął maestrię tak w formie, jak i treści, tworząc drugie, po „Pozdrowieniach z Rosji” opus magnum swej twórczości. Z niesamowitą wprawą prowadzi pełną rozmachu opowieść, precyzyjnie konstruując intrygę, która nie tylko zapewni czytelnikowi pierwszorzędną rozrywkę, ale też niechybnie zaangażuje go emocjonalnie, głównie za sprawą dramatycznych wydarzeń ostatniego aktu powieści, które zburzą dopiero co poukładany świat Jamesa Bonda.
„W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” to jedno z najdłuższych dzieł w dorobku pisarza, który w początkowych rozdziałach, sprawnie zaburzając chronologię narracji, kreśli dwa, zdawać by się mogło niepowiązane ze sobą wątki, które ostatecznie splotą się pod koniec książki. Jest to bowiem nie tylko pierwszorzędny thriller szpiegowski, w którym osią fabuły jest próba powstrzymania śmiertelnie niebezpiecznych planów Blofelda, którego celem jest rzucenie na kolana Wielkiej Brytanii przy użyciu broni biologicznej, ale też – a może przede wszystkim – historia rodzącej się miłości, która połączy Bonda z Tracy, a którą przedwcześnie zakończy tenże Blofeld w autentycznie poruszającym finale.
Bond jest w powieści postacią prawdziwie tragiczną. Wprawdzie osiąga swój cel i kolejny raz niweczy zbrodnicze plany największego ze swych przeciwników, jednak ten wymyka się obławie. Tym samym przypieczętowany zostaje los Tacy, która staje się przypadkową ofiarą konfliktu. Fleming, pisząc epilog powieści, wzniósł się na wyżyny swych umiejętności, nadając mu głęboko emocjonujący, wręcz wzruszający, wymiar. Choćby dla tych kilku ostatnich linijek tekstu książkę przeczytać po prostu trzeba!
We „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” życie Bonda zatacza krąg. Nieprzypadkowo akcja zawiązuje się w Royale-les-Eaux, które było świadkiem fatalnych zdarzeń, opisanych w pierwszej powieści serii, „Casino Royale”. To tu Bond poznał i stracił swą pierwszą miłość, Vesper Lynd, której grób zresztą teraz odwiedza. Śmierć Vesper pozostawiła w jego sercu głęboką ranę. Przez kolejne lata wprawdzie kilkukrotnie angażował się uczuciowo, jednak dopiero Tracy obudziła w nim pokłady emocji, o które sam się najpewniej nie podejrzewał. Wątek ten, choć nie jest w powieści dominujący, został przez Fleminga poprowadzony nad wyraz zręcznie, a którego konsekwencje – oświadczyny Bonda i późniejszy ślub z Tracy, wydają się być naturalne i niewymuszone.
Tracy to zresztą jedną z najlepiej napisanych przez Fleminga bohaterek, który po raz kolejny kreśli postać doświadczoną przez los. Źródłem jej udręki nie jest jednak motyw traumatycznych przeżyć seksualnych, do czego pisarz w przeszłości odwoływał się wielokrotnie, a utrata dziecka. Jej początkowe neurotyczne zachowania i impulsywne reakcje są efektem autodestrukcyjnych dążeń. Dopiero Bond nadaje jej życiu sens. Przywraca chęć do życia. Jednak w gruncie rzeczy, oboje potrzebują siebie nawzajem, bowiem wypełniają pustkę, która jest pokłosiem nieszczęśliwych doznań z przeszłości. To właśnie czyni opowieść snutą w powieści tak przejmującą.
Jednak „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” to również najwyższej próby thriller. Główną osią fabuły jest infiltracja nowej kryjówki SPECTRE, urządzonej wśród szczytów szwajcarskich Alp – Piz Gloria, oficjalnie będącej instytutem prowadzącym badania naukowe nad alergiami. Na czas trwania operacji Bond działać musi pod przykrywką, przyjmując tożsamość członka Kolegium Heraldycznego, próbującego potwierdzić szlacheckie korzenie podającego się za hrabiego de Bleuville Blofelda.
Zasadnicza część powieści utrzymana jest w tonie lekkim, Fleming nie stroni wręcz od elementów humorystycznych. Jednak z czasem atmosfera zaczyna się zagęszczać, a kiedy w ręce Blofelda wpada inny agent Secret Service, przykrywka Bonda zostaje spalona. W tym momencie rozpoczyna się niezwykle emocjonujący punkt kulminacyjny, którego zwieńczeniem jest błyskotliwie napisana scena szaleńczego zjazdu narciarskiego, w trakcie którego 007 musi uciekać nie tylko przed ścigającymi go oprychami, ale też przed lawiną – jest to najlepszy przykład narracyjnego kunsztu Fleminga, być może najbardziej trzymający w napięciu rozdział serii.
Na kartach „W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” przewija się cała galeria intrygujących postaci. Oczywiście Blofeld – fizycznie odmieniony w stosunku do „Operacji Piorun”, udowadnia po raz kolejny, że jest najbardziej przebiegłym i niebezpiecznym przeciwnikiem Bonda. Świetnie napisana jest też Irma Bunt, jego odpychający, ale bezwzględnie lojalny adiutant. Niezwykle barwną postacią jest ojciec Tracy, Marc-Ange Draco, capo Związku Korsykańskiego – największej organizacji przestępczej we Francji, z którym Bond, by dopaść Blofelda, wchodzi w sojusz.

Powieść niemal od samego początku utrzymuje bardzo szybkie tempo. Jedynie w dwóch czy trzech momentach zwalnia, pozwalając zaczerpnąć tchu. Napisana została w tradycyjnym dla Fleminga stylu, z wykorzystaniem licznych opisów oraz przywiązaniem do detali. W przeciwieństwie jednak do pierwszych jego dzieł, duży nacisk położony został na warstwę emocjonalną, co powieść tę czyni bardziej dojrzałą literacko i kompletną.
„W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości” to prawdziwy majstersztyk, który od pierwszej do ostatniej strony trzyma czytelnika w napięciu. Fleming w mistrzowskiej formie!

     
 
     
POWIĄZANE DZIAŁY RECENZJA FILMU // RECENZJA KSIĄŻKI // DVD // GEORGE LAZENBY
 
 
  > data publikacji 09.09.2015 © MI-6 HQ
James Bond, gun symbol logo and all associated elements are property of MGM/UA & Danjaq companies. Used without authorisation in informative intent. All rights reserved.
 
  bond 50