dr nofrwlgftbyoltohmssdaflaldtnwtggtswlmmrfyeoocavtaktldltkgetndtwinedadcrqossf24
24
 

 
  NewsFAQE-Mail
   
RECENZJA KSIĄŻKI
 
  ICEBREAKER
 

 

 

Tytuł: Icebreaker
Autor: John Gardner
Wydawca: Jonathan Cape Ltd., 1983
 
 
autor recenzji: Marcin Tadera
data publikacji: 16.08.2021


   
 


Swoją trzecią powieścią o przygodach Jamesa Bonda John Gardner udowodnił, że nieprzypadkowo przejął schedę po Ianie Flemingu. O ile jego debiut, Licence Renewed, można było określić co najwyżej mianem przeciętnego, to już For Special Services było pozycją zupełnie przyzwoitą, pozwalającą z optymizmem patrzeć w przyszłość serii. Jednak dopiero teraz Gardner w pełni rozwinął własny, całkiem ciekawy styl, wychodząc jednocześnie poza ramy ustalone przez Fleminga. Najwyraźniej – do trzech razy sztuka.

Akcja Icebreaker rozpoczyna się nieopodal libijskiej stolicy, Trypolisu, gdzie ma zostać sfinalizowana umowa o sprzedaży broni. Tam też delegaci na rokowania zostają zamordowani przez niewielki paramilitarny oddział. Do ataku przyznaje się tajemnicza neofaszystowska organizacja zwana Armią Akcji Narodowosocjalistycznej (N.S.A.A.). Okazuje się, że ugrupowanie to odpowiedzialne jest za wiele zamachów, których celem były osoby otwarcie wspierające ideologię komunistyczną.
Do akcji rozpracowania N.S.A.A., a także udokumentowania przemytu broni z jednej z baz wojskowych ZSRR, przydzielony zostaje James Bond. Jest to jednakże misja nietypowa. Operacja „Icebreaker” („Lodołamacz”) jest wspólnym przedsięwzięciem wywiadów: radzieckiego (będącego zresztą inicjatorem akcji), amerykańskiego, izraelskiego i brytyjskiego.

Bond, w towarzystwie zarozumiałego Brada Tirpitza z CIA, tajemniczego Kolji Moslowa z KGB i pięknej Rivke Ingber z Mossadu wyrusza w niedostępne rejony za kołem podbiegunowym tuż przy granicy fińsko-rosyjskiej, gdzie złowieszczy przywódca N.S.A.A., Hrabia Conrad von Glöda, umiejscowił swą kwaterę główną. Icebreaker ma kilka niezaprzeczalnych zalet, czyniących ją książką niezwykłą. Ciekawy jest już sam pomysł na zawiązanie akcji. Dzięki temu, że Gardner zdecydował się na uprawdopodobnienie historii, powieść trzyma w jeszcze większym napięciu. Z drugiej strony jednak autor musiał zrezygnować z wielu typowych dla Bonda elementów; nie ma tu zawrotnej akcji, niewiele pozostało z charakterystycznego humoru. Powieść jest zgoła poważna, cechująca się niesamowitym, momentami wręcz posępnym klimatem, co z całą pewnością jest pokłosiem decyzji o umiejscowieniu akcji w pokrytych śniegiem i zmarzliną krańcach półwyspu skandynawskiego, w których bohaterowie zmagać się muszą nie tylko z przeciwnikiem, ale i z siłami natury. Narracja zaś jest stosunkowo powolna, pozwalająca czytelnikowi na skupienie się na wszystkich aspektach utworu.

Icebreaker nie jest typową powieścią akcji. Zbudowana jest przede wszystkim wokół solidnej historii i rewelacyjnie nakreślonych bohaterach. Gardner bawi się z czytelnikiem, zwodzi go, wielokrotnie podrzuca fałszywe tropy, by ostatecznie nikt z osób, jakie spotyka na swej drodze Bond, nie okazał się być taki, jakim się wydawał.

Z całą pewnością wreszcie Gardnerowi udał się główny antagonista. Hrabia Von Glöda ma własną, ciekawie nakreśloną osobowość, wynikającą z interesująco opisanej historii. Jego plany, jakkolwiek szalone, są nieźle pomyślane i metodycznie realizowane. On sam kreując się na nowego Führera może się czytelnikowi wydawać niepoważny, niemniej jednak ten aspekt powieści należy oceniać przez pryzmat czasów w jakich była pisana. Neonazistowskie ruchy, nie tylko w Niemczech, zyskiwały w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku rzesze zwolenników, a terroryzm polityczny w Europie był niemal na porządku dziennym – po obu stronach ideologicznego bieguna.

Koniec końców Icebreaker to książka napisana niemal perfekcyjnie, najlepsza w dorobku Johna Gardnera. Na jej powodzenie składają się nie tylko intrygująca historia i ponadprzeciętnie napisani bohaterowie, ale przede wszystkim niesamowity klimat.

Gardner poniekąd padł ofiarą własnego sukcesu. Niespodziewane zwroty akcji, które w Icebreaker udały się znakomicie, od tej pory będą wykorzystywane przez pisarza bez umiaru. Staną się znakiem rozpoznawczym jego twórczości, a czytelnik sięgając po kolejne powieści będzie nieufny względem pojawiających się na ich kartach postaci, mając świadomość, że każda z nich może okazać się kimś zgoła innym, niż się wydaje. Również nawiązania do holocaustu i II wojny światowej staną się jednym z lejtmotywów powieści Gardnera, co z czasem będzie prowokowało pytania o niemoc twórczą autora.

Ale to melodia lat późniejszych.

     
   
 

 

 
 
> data publikacji 16.08.2021 © MI-6 HQ
 
 

 
  bond 50