dr nofrwlgftbyoltohmssdaflaldtnwtggtswlmmrfyeoocavtaktldltkgetndtwinedadcrqossf24
24
 

 
  NewsFAQE-Mail
   
RECENZJA KSIĄŻKI
 
  SOLO
 
Tytuł:   Solo
Autor:   William Boyd
Wydawca:   Jonathan Cape
Polski wydawca:   Grupa Wydawnicza Foksal
Przekład:   Agnieszka Sobolewska

 


Po dwóch latach od premiery „Carte Blanche” Jeffery'ego Deavera, powieści, którą próbowano, z marnym skutkiem, zrestartować powieściową serię, James Bond wraca do korzeni. William Boyd, uznany angielski pisarz, akcję książki umieścił w roku 1964, kontynuując tym samym chronologię zapoczątkowaną przez Iana Fleminga. Zasadnicza część intrygi skupia się wokół konfliktu w afrykańskim państwie Zanzarim, którego część ogłosiła secesję i proklamowała Demokratyczną Republikę Dahumu, wikłając tym samym kraj w długotrwałą i wyniszczającą wojnę domową. Bond zostaje wysłany do Zanzarimu, by zbliżyć się do genialnego dowódcy dahumskich sił zbrojnych, nazywanego „afrykańskim Napoleonem” Solomona Adeki i, osłabiając jego zdolność bojową, zakończyć wojnę. Jednak szybko okazuje się, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje, a Bondowi zaczyna grozić śmiertelne niebezpieczeństwo z najmniej oczekiwanej strony.

Powieść Williama Boyda stanowi trzecią odsłonę osobliwego projektu Ian Fleming Publications, w ramach którego każda kolejna powieść serii jest autorstwa innego znanego pisarza, a książki te nie są ze sobą w żaden sposób powiązane – ani chronologicznie, ani fabularnie. Po serii spektakularnych wpadek, jakimi były wspomniane wcześniej „Carte Blanche”, a przede wszystkim „Piekło poczeka”, wreszcie otrzymaliśmy powieść, która, jakkolwiek nie pozbawiona wad, może zostać uznana za względnie udaną. Względnie, bowiem znalazło się w niej kilka elementów, które sprawiają, że po ukończeniu lektury pozostawia czytelnika z dość ambiwalentnymi odczuciami. Ale po kolei.
„Solo” zaczyna się bardziej niż efektownie, od wojennych wspomnień Jamesa Bonda, który po lądowaniu Aliantów w Normandii służył w słynnym 30 Commando (Assault Unit), brytyjskim oddziale, którego zadaniem było zbieranie danych wywiadowczych na terenach opuszczonych przez oddziały niemieckie, a nierzadko również za linią frontu. Oczywiście jest to ukłon w stronę Iana Fleminga, współtwórcy tej jednostki, której znaczna część operacji do dnia dzisiejszego owiana jest tajemnicą. Już ta krótka retrospekcja daje czytelnikowi przedsmak tego, czym charakteryzować się będzie cała powieść: surową, naturalistyczną narracją, pozbawioną ubarwień i nie stroniącą od brutalnych, pełnych przemocy opisów. Ten ostatni aspekt jest bodaj najsilniej zaakcentowany w całej serii. Sam Bond przynajmniej dwukrotnie dopuszcza się czynów, których okrucieństwem jest zdumiony i zaskoczony. Czy tego rodzaju reakcje współgrają z dotychczasowym wizerunkiem agenta 007, którego profesjonalizm zwykle wygrywa z atawistycznymi popędami? Podobnie jak będący tytułowym clou powieści samowolna akcja, której źródłem jest wyłącznie pragnieniem zemsty, pomimo, iż oznacza ona złamaniem reguł obowiązujących w Tajnej Służbie Wywiadowczej? Zapewne nie, jednak i tak James Bond w interpretacji Boyda jest zdecydowanie najmocniejszym elementem powieści. Właściwie, jest jedynym naprawdę mocnym jej elementem, a to dlatego, że wszystkie wydarzenia, które mają miejsce na kartach książki w zasadzie stanowią wyłącznie pretekst do opisu charakteru, upodobań, żądz i motywów determinujących działanie Bonda. Za to Boydowi należą się brawa. Bond w „Solo” jest solidnie zbudowaną postacią bez względu na to, czy postawiony jest w sytuacji, w której musi wykazać się wolą przetrwania przedzierając się przez afrykańską dżunglę, czy też, „świętując” w jednym z londyńskich hoteli swoje czterdzieste piąte urodziny, wikła się w przesyconą erotyzmem grę z przypadkowo poznaną aktoreczką (notabene, jest to kolejny element książki opisywany bez zbędnych dwuznaczności, aczkolwiek bez epatowania szczegółem).
Pozostałe postaci zostały potraktowane po macoszemu do tego stopnia, że w powieści trudno na dobrą sprawę wskazać.. przeciwnika Bonda! Owszem, mamy do czynienia z kilkoma czarnymi charakterami, jednak żaden nie jest na tyle wyrazisty (ani fabularnie istotny), aby można go było określić tym mianem. Jest to bez wątpienia złamanie tradycyjnego schematu, choć, co ciekawe, daje interesujący efekt.
Jeśli zaś chodzi o konstrukcję książki, to niefortunnym wydaje się być pomysł umiejscowienia części akcji w Zanzarimie, fikcyjnym afrykańskim państewku, wzorowanym zapewne na Nigerii z czasów nigeryjsko-biafrańskiej wojny domowej, której w dzieciństwie William Boyd był naocznym świadkiem. Wydarzenia te wywarły na nim ogromne piętno, czemu niejednokrotnie dawał wyraz w swej twórczości. Ten element jednak w „Solo” się nie udał. Owszem, opisy wymarłej wioski, po której snują się będące na skraju wyczerpania dzieci budzą grozę, jednak jeśli Zanzarim miał być w zamyśle autora ucieleśnieniem wszelkich przywar, błędów i problemów Afryki epoki postkolonialnej, to zupełnie niepotrzebnie Boyd silił się na szczegółowy opis historii i geografii kraju, który razi sztucznością, przez co nie może być traktowany poważnie. A szkoda. W ten sposób bowiem decyzja o wykorzystaniu wyimaginowanego kraju wydaje się być raczej tanim chwytem, za pomocą którego można dowolnie manipulować sytuacją i kształtować okoliczności, dostosowując je do potrzeb akcji, a nie na odwrót.
Z drugiej strony dobre jest zakończenie, w którym w sposób cyniczny, acz nie pozbawiony racji, Boyd obrazuje najważniejszą prawdę rządzącą światem: w polityce międzynarodowej liczą się przede wszystkim interesy. I to ich ofiarą pada dahumska rebelia...
Tak więc „Solo” jest powieścią tylko i aż dobrą, w której ciekawe i oryginalne koncepcje mieszają się ze słabymi i nietrafionymi. Książce Williama Boyda niewiele zabrakło, by stać się klasykiem bondowskiej serii. Niestety brakuje jej najważniejszej cechy, jaką powinien charakteryzować się utwór literacki: emocji. Wydaje się być bardziej efektem chłodnej kalkulacji, niż pasji i fantazji, przez co pozostawia czytelnika obojętnym. Szkoda.

     
 
 
  James Bond, gun symbol logo and all associated elements are property of MGM/UA & Danjaq companies. Used without authorisation in informative intent. All rights reserved.  
  bond 50