dr nofrwlgftbyoltohmssdaflaldtnwtggtswlmmrfyeoocavtaktldltkgetndtwinedadcrqossf24
24
 

 
  NewsFAQE-Mail
   
RECENZJA KSIĄŻKI
 
  DOUBLESHOT
 

UWAGA! Tekst archiwalny - oczekuje na aktualizacje.
 
Tytuł:   Doubleshot
Autor:   IRaymond Benson
Wydawca:   Hodder and Stoughton (A Division of
Hodder Headline) Wielka Brytania 2000

Ilość stron:   280
Cena:   £ 6,99 (ok. 42 zł.)

 


Raymond Benson przejął pałeczkę etatowego autora powieści o przygodach agenta 007 od Johna Gardnera. "Doubleshot" jest drugą częścią trylogii (na którą składają się jeszcze "A High Time To Kill" i "Never Dream Of Dying"), w której głównym przeciwnikiem Bonda jest tajemnicza acz złowieszcza organizacja Unia (The Union) - w tym wypadku Benson zapewne wzorował się na Flemingowskim Widmie (S.P.E.C.T.R.E.).
Powieść ma charakter klamrowy - już na początku poznajemy wydażenia z końca historii. Oto Domingo Espada, były torreador a obecnie polityk, pragnie doprowadzić do przyłączenia ostatniej już kolonii angielskiej na stałym lądzie - Gibraltaru do Hiszpanii. Dla zażegnania kryzysu zorganizowany zostaje szczyt premierów Wielkiej Brytanii i Hiszpanii, oraz innych delegatów z ONZ. Szczyt ten jednak okazuje się być pułapką. Całość jest starannie zaplanowaną intrygą Unii mającą na celu skompromitowanie brytyjskiego rządu i zemstę na Jamesie Bondzie odpowiedzialnym za niepowodzenie ich wcześniejszego planu "Skin 17".
Trzeba oddać Bensonowi fakt, iż kapitalnie poprowadził akcję, trzymającą czytelnika w napięciu od pierwszej, do ostatniej strony. Cały czas ma się uczucie nieustającego zagrożenia - całość bowiem utrzymana jest w konwencji "Jutro Nie Umiera Nigdy" (jeśli chodzi o treść), lub "W Obliczu Śmierci" (jeśli chodzi o formę). Pikanterii dodaje fakt, iż będący w nienajlepszej kondycji fizycznej, jak i psychicznej Bond (został poważnie ranny w poprzedniej misji) jest nieustannie wodzony za nos przez taktyków Unii (z geniuszem Nadirem Yassasinem na czele), a tym samym zostaje wplątany w spektakularne zamachy terrorystyczne.
Przyzwyczajeni do filmowej maniery czytelnicy mogą się trochę rozczarować. "Doubleshot" odbiega nieco od utartych, ekranowych schematów. Brak w niej typowego dla Bonda humoru, bodaj ani razu nie padają legendarne słowa "nazywam się Bond, James Bond", czy "wódka Martini, wstrząśnięta, ale nie mieszana". Nie ma też typowej dziewczyny Bonda (bo za taką trudno uznać dr Kimberly Feare o której morderstwo zostaje oskarżony, czy Margarietę Piel). Owszem - towarzyszą mu dwie agentki CIA, Hedy i Heidy Taunt, lecz jest to znajomość wyłącznie platoniczna. Co więcej - nie ma w książce Q! Raymond Benson bowiem utrzymuje ją w bardziej konwencji powieści Fleminga - 007 jest bardziej "ludzki", a i treść poważna.
Reasumując - szczerze polecam tę książkę. Intryga pomyślana została znakomicie, a i czyta się to wyśmienicie. Minusem może być pewne odstępstwo od filmowych schematów (jeśli uznać to za wadę). No i oczywiście książka jest po angielsku.

     
 
 
  James Bond, gun symbol logo and all associated elements are property of MGM/UA & Danjaq companies. Used without authorisation in informative intent. All rights reserved.  
  bond 50